środa, 29 czerwca 2016

prolog


Strach ścisnął moje gardło. Ciemność rozpostarła swe ramiona nade mną. Otoczyła niczym cudowna matka ukochane dziecko. Chciałam krzyczeć, chciałam błagać, żeby sobie poszła, żeby dała mi już spokój…ale nie mogłam. Głos uwiązł mi w krtani, palce zacisnęły się na kołdrze, a powieki zamknęły z siłą imadła, broniąc oczu przed tym strasznym widokiem…przed mrokiem.
Wiedziałam, gdzie byłam. I dokładnie wiedziałam, jak bardzo nie chciałam się tutaj znaleźć. Wiedziałam, jak chciałam stąd zniknąć. Uciec do miejsca ze snu, który sączył mi do mózgu wizję pięknego życia przez ostatnie kilka godzin…a może minut? Nie wiem, ile spałam.
Na samo jego wspomnienie uśmiechnęłam się w duchu. Tak, to był piękny świat…i zaraz posmutniałam. Tak, był. Już nie jest. Już go nie ma. A ja tu ciągle jestem. Tu, w tym bezmiarze, z nimi, ale jakby sama.
Pamiętałam, co śpiewała mi mama, kiedy jeszcze było w porządku. Pamiętałam każde wypowiedziane przez nią słowo.
Śpij, kochanie, śpij
niech nie niepokoją Cię złe sny.
Opowiem Ci baśń, a Ty już tylko śnij-
skończy się szczęśliwie, obiecuję Ci.*

            Całe życie czekałam na spełnienie tej obietnicy. I nadal czekam.



~*~
*kołysanka, a właściwie jej refren, wymyślony przeze mnie jakiś czas temu.

Szybko, co? Tak, napisanie tego fragmentu zajęło mi kilka minut. Układałam go w głowie od paru dni. Jak (mam nadzieję) zauważyliście, nastąpiła zmiana narracji. Uznałam, że taka bardziej pasuje.

Czekam na opinie, jeśli jeszcze ktoś tu w ogóle zagląda! :P

Pozdrawiam,
WiedźmaZeWschodu.


Robimy generalne sprzątanie


Kochani,
(jest tu kto?)
 jak zdążyliście zapewne zauważyć, ostatni post był tu ponad rok temu. Rozdziały pozostawiały wiele do życzenia, poza tym straciłam pendrive'a z całym szkicem tego, jak to opowiadanie ma przebiegać...więc zacznę je od nowa. Bez mocnego szkieletu, nad którym siedziałam prawie rok, jedynie z dobrze ukształtowanymi bohaterami i delikatnym pojęciem o jego fabule. W skrócie - będę pisać na żywca, dla relaksu. Mam nadzieję, że Wam się spodoba to nowe opowiadanie i że będę dodawać coś trochę częściej niż raz na pół roku, mimo drugiej klasy liceum, pracy i zmagań edytorskich.


Pozdrawiam, 
eteryczna.
(dawniej Lisiak)